czwartek, 21 września 2017

Najprostsze ciastka z masłem orzechowym. Tylko 3 składniki!

Kolejny ekspresowy przepis i kolejna słodycz. Nie myślcie tylko, że tym się głównie żywię. Staram się gotować też obiady, ale są to rzeczy proste, niewyszukane i szybkie. Myślałam nawet, czy by nie włączyć ich do blogowego menu, może niektórym z Was brakuje pomysłów na prosty i szybki wege obiad bez glutenu? Dajcie znać, jakby co.
A tymczasem kolejna uciecha dla zmysłów, stępionych nieco nadmiarem intelektualnych wrażeń.Bardzo tęsknie za tymi chwilami spędzonymi w kuchni, na eksperymentach, wymyślaniu kolejnych przepisów. Ale co się odwlecze...

niedziela, 3 września 2017

Wegańskie bezmączne batony stracciatella z batata i cieciorki. Bardzo wilgotne

Może trochę przynudzam, bo ostatnio wrzucam albo kulki, albo batony. Ale co ja zrobię, jak czasu na cokolwiek innego brak, a ochoty na słodkości jakoś niekoniecznie? No więc w takich chwilach biorę to co pod ręką i w parę minut mam wymarzone małe co nieco, które poza tym, że jest smaczne, dostarcza też mnóstwo zdrowych składników i daje porządnego kopa dla mojego mocno ostatnio spracowanego mózgu :)
Dziś batony bardzo niekonwencjonalne, powstałe głównie z potrzeby zużycia zalegających produktów. Ale niezmiennie pożywne i zdrowe, dostarczające sporo białka, magnezu, luteiny (poprawia wzrok) i beta-karotenu. Warto spróbować - nawet mój syn, który z ochotą zjada większość zrobionych przeze mnie dań wytrawnych, ma wyjątkowo długie zęby do zdrowych bezglutenowych słodkości. Zwykle nawet nie chce próbować, z pogardą odrzucając moje zachęcające słowa i przechodzą obojętnie wobec moich okrzyków smakowej rozkoszy. Tym razem też się krzywił, ale spróbował i... poprosił o więcej. A ja miałam swój dodatkowy zastrzyk satysfakcji, gdy zobaczyłam jego minę na wieść o składnikach, które stworzyły te cuda... Otóż i one:

niedziela, 27 sierpnia 2017

Energetyczne batony owsiano-bananowo-bakaliowe. Wegańskie i bezmączne

Nowy pomysł na batony a la granola. Tym razem takie, które na pewno się nie rozsypią. A to wszystko dzięki magicznemu składnikowi w postaci...bananów! Batony nie mają mąki, jajek ani mleka, zamiast tłuszczu dodałam masło orzechowe, a zamiast zwykłego cukru - cukier kokosowy. Ale jeśli nie lubicie bardzo słodkich łakoci, możecie cukier całkowicie pominąć. Ja zrobiłam z cukrem, ale wydały mi się zbyt słodkie, dlatego oblałam je odrobina gorzkiej czekolady. Z czekolada czy bez, z cukrem czy bez cukru - wypróbujcie je koniecznie i dajcie znać!

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Sernikowe kulki o smaku kokosowo-cytrynowym. Bez pieczenia, bez mąki!


Były ostatnio kule mocy, przyszedł czas na kulki sernikowe - całkiem inne, ale też ciekawe w smaku: z dominującą nutą cytryny i delikatnie wyczuwalnym kokosem. Jeśli cytrynowych smaków nie lubicie, można ten dodatek pominąć lub dać w zamian np. sproszkowaną wanilię. Można też dorzucić kakao albo oblać kulki w gorzkiej czekoladzie. Jak zwykle, możliwości jest wiele - zachęcam do próbowania i eksperymentowania.


sobota, 12 sierpnia 2017

Bakaliowe kule mocy! Wegańskie, bez mąki, bez cukru, bez pieczenia


Zaniedbuję ostatnio ten blog, wybaczcie, ale mam strasznie dużo obowiązków zawodowych, i
nie ogarniam. Mam nadzieję, że za niedługi czas ruszę znów pełną parą, a wy będziecie tu wciąż, choć na chwilę, zaglądać :) Tymczasem postaram się wrzucać co jakiś czas przepisy na ekspresowe dania czy równie błyskawiczne słodkie przekąski. W końcu mózg też trzeba rozpieszczać - a nie ma nic lepszego, jak pieszczoty, które dodają mocy ;) I takie są kulki, które Wam dziś przedstawiam: proste jak drut, ale bardzo smaczne. A na ów smak i power składają się owoce suszone, wiórki i orzechy.  A oto szczegóły:

środa, 2 sierpnia 2017

Odchudzający makaron shirataki ze szpinakiem. Bardzo orientalny!

Makaron shirataki - słyszeliście już o nim? Liczy sobie całe wieki, ale do Polski zawędrował niedawno, ledwie kilka lat temu. Ja o nim usłyszałam przez dwoma tygodniami i, jak zawsze ciekawa wszelkich nowinek, od razu zakupiłam 2 kilogramowe paczki. Nie doczytałam co prawda, że na 1 kilogram składa się też woda, w której ten dziwny makaron leżakuje, i że w związku z tym należy skonsumować go najpóźniej kilka dni po otwarciu opakowania. I w taki oto sposób przez 3 ostatnie dni na mym stole królowała pasta, zmieniały się tylko sosy. Drugi worek to shirataki w formie ryżopodobnej, ale z konsumpcją poczekam choć kilka dni, no bo ileż można?
Zanim podam przepis na pierwszą potrawę, kilka słów o samym makaronie. Produkuje się go z warzywa o nazwie Konjac, rosnącego głównie na terenie Japonii. Ściera się go na mąkę, z której następnie wytwarza się takie glutowate, bezbarwne i bezzapachowe coś o rozmaitych kształtach, przypominających np. noodle czy spaghetti, ale niemające wiele wspólnego ze smakiem klasycznego makaronu. Shirataki bowiem żadnego smaku nie posiada, ale w związku z tym łatwo absorbuje smak sosu czy potrawy, do której jest wrzucany. W przeciwieństwie do znanych powszechnie makaronów, jest produktem niskowęglowodanowym i o prawie zerowej kaloryczności. To właściwie niemal czysty błonnik rozpuszczalny (glucomannan) plus kilka składników mineralnych. Reklamowany jest więc jako spalacz tłuszczu oraz regulator poziomu cukru we krwi, cholesterolu i ciśnienia. Polecany osobom zmagającym się z nadmiarem kilogramów (szybko syci, a nie ma kalorii), nietolerancją glutenu czy cukrzycą. No cud, miód, malina po prostu.

sobota, 22 lipca 2017

Zdrowa chałwa słonecznikowa. Tylko 3 składniki!

Nie jestem wielką miłośniczką chałwy, takiej klasycznej, sezamowej. Mogę zjeść kawałek, jednak siła jej słodyczy przerasta nawet moje wrodzone łakomstwo. Zdecydowanie chętniej sięgam jednak po chałwę słonecznikową, taką "błotnistą", jaką można dostać w Rosji, na Ukrainie i w innych krajach byłego ZSRR. Chodziła za mną ostatnio ta chałwa, postanowiłam więc nie czekać, aż nadarzy się okazja na jej kupno (choć zapewne nadarzy się niedługo) i zrobić to cudo w warunkach domowych. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. W dodatku w dwóch wersjach. Efekt? Bardzo zadowalający - chałwa jest nieco bardziej sucha od tej sklepowej, ale też zależało mi na tym, by była zdrowsza i nie tak kaloryczna. Polecam, można eksperymentować dowolnie z 3 dodatkiem. A dwa podstawowe to tylko pestki słonecznika i jakieś płynne słodzidło. No to do dzieła!