Jogurt można oczywiście kupić (najlepiej taki bez dodatku mleka w proszku), ale polecam zrobić samodzielnie, zwłaszcza jeśli macie dostęp do mlekomatów lub gospodarskiego świeżego mleka krowiego czy koziego. Nie potrzeba jogurtownicy, wystarczy termos.
W przypadku mleka świeżego należy je najpierw zagotować w celu pozbycia się ewentualnych bakterii, a następnie ostudzić do 40 -45 stopni (jeśli nie mamy termometru, można sprawdzić palcem włożonym do garnka z mlekiem na ok. 10 sekund - mleko nie powinno parzyć, ale nie może też być zimne). Następnie do mleka dodajemy jogurt (na litr mleka małe opakowanie jogurtu) lub bakterie w saszetkach. Polecam nie wlewać od razu całego jogurtu, lecz odlać np. pół szklanki mleka, wymieszać dokładnie z jogurtem, a następnie ów miks połączyć z resztą mleka. Przelać do termosu, przykryć go ręcznikiem lub pościelą i trzymać w ciepłym miejscu ok. 5 godzin. Otrzymamy cudownie kremowy bardzo gęsty jogurt bez zbędnych dodatków.
Przechowujemy oczywiście w lodówce, przelany do litrowego słoja lub kilku małych słoików.
Wersja 1. Deser z truskawkami
Garść umytych truskawek rozdrabniamy tłuczkiem lub delikatnie miksujemy (ale nie na mus). Osładzamy syropem daktylowym (polecam!) lub innym słodem.Na spód szklanki wkładamy połowę truskawek, na to połowę słoiczka (ok. 60 ml) jogurtu, znów truskawki i na wierz reszta jogurtu, który dekorujemy ziarnami kakaowca i prażonymi płatkami kokosa.
Wersja 2: Deser z granolą i malinami
Postępujemy tak samo jak przy deserze z truskawkami, jednak między warstwę jogurtu i owoców wsypujemy 2 łyżki granoli. Ta wersja sprawdzi się także na lekkie śniadanie.
Oczywiście z owocami możemy kombinować - doskonale sprawdzą się tu choćby borówki czy jagody, ale też wiśnie i banany.
***
Zapraszam też do odwiedzenia mojego drugiego, tym razem podróżniczego, bloga
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz