wtorek, 25 listopada 2014

Domowy twaróg kozi z czarnuszką

Nie ma nic prostszego niż domowy twarożek, dlatego jeśli jeszcze nie próbowaliście, gorąco polecam. Zwłaszcza, że można dowolnie kombinować ze smakiem, doprawiać czarnuszką, suszonym pomidorem czy czosnkiem niedźwiedzim lub kolorowym pieprzem. Albo też zrobić naturalny lub dosłodzić go lekko ksylitolem czy inuliną. Możemy też zdecydować się na bardziej zbitą, twarogową strukturę, formę bliższą klasycznej ricotcie lub też zmiksować, by uzyskać kremowy serek do smarowania.
Potrzebujemy jedynie litr mleka, najlepiej pełnotłustego, a jeszcze lepiej prosto od rolnika, niepasteryzowanego. Nie wybierajmy nigdy takiego w kartonie, z napisem UHT. Ja kupuję kozie mleko od gospodarzy spod Poznania.

Sposobów na twaróg jest kilka. Ja zwykle postępuję wg drugiego sposobu:

1. Możemy trzymać mleko w cieple aż skwaśnieje, a następnie podgrzać je do temperatury 80 stopni (zanim zacznie wrzeć). Powinna wytrącić się serwatka.

2. Świeże mleko podgrzewamy do temperatury j. w. i tuż przed zagotowaniem odstawiamy z ognia i dodajemy kwas L-askorbinowy (ok. łyżeczkę) lub sok z cytryny (ok. 2 łyżki).

Gdy mleko się zetnie, dajemy przyprawy (u mnie tym razem ok. 1 łyżka czarnuszki i szczypta soli), zostawiamy w garnku i jak nieco wystygnie zlewamy je na sitko wyłożone gazą lub do pojemnika plastikowego na ser, takiego z dziurami (można kupić w sklepach serowarskich za parę złotych). Odcedzamy lekko lub mocno, w zależności od tego, jaka struktura nas interesuje. Możemy też zmiksować lub dodać łyżkę czy dwie jogurtu i wymieszać (uzyskamy wówczas kremowy serek do smarowania).

Czasem zdarzy się, że choć robimy wszystko jak zawsze, mleko nie chce się ściąć. W takich wypadkach dodaję do niego pół słoiczka jogurtu i zostawiam w cieple na parę godzin. A potem wylewam na sitko z gazą, wyciskam i mam od razu kremowy serek, bez miksowania :)

Spróbujecie, to naprawdę prosty przepis. Z litra mleka wychodzi ok. 250 gram sera.

Uwaga!!! Nie musicie wyrzucać serwatki! Jeszcze tego nie praktykowałam, ale przeczytałam w sieci, że warto wypijać serwatkę. Można ją ogrzać do wrzenia, a wtedy z niemal przezroczystego płynu wytrącą się małe białe kłaczki, które potem opadną na dno, tworząc osad. To cenne białka - albumina i globulina. Taką serwatkę można wykorzystać do napojów, łącząc z jogurtem, sokiem czy owocami. Twaróg to niemal sama kazeina i tłuszcz. Serwatka natomiast ma co prawda sporo laktozy (więc osobom nietolerującym tego cukru radze jednak pozostać przy twarogu), ale jest lekkostrawna, przyspiesza perystaltykę jelit i wzmacnia odporność, a zawarte w niej proteiny są bogatym źródłem aminokwasów. Wreszcie serwatka to bogate źródło witamin (zwłaszcza z grupy B) i soli mineralnych (nie tylko wapnia). Osobom cierpiącym na zaparcia poleca się wypicie na czczo szklanki zimnej serwatki.


PS. Ponoć z serwatki wychodzi też (oczywiście przy pomocy cukru) doskonały kajmak. Tego nie wiem, ale zacznę eksperymentować z tym tajemniczym płynem, bo dotąd zawsze go wylewałam. Rezultatami oczywiście nie omieszkam się podzielić.

***
Zapraszam też do odwiedzenia mojego podróżniczo-reporterskiego bloga
http://pasjamilubiebycwpodrozy.blogspot.com


2 komentarze :

  1. Bardzo ciekawy przepis, mleko wiejskie posiadam, dziecko nie chce go pić, pozostaje tylko zrobić twarożek. Dziękuję Ci za inspirujące przepisy

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrób koniecznie- jest pyszny, bardzo delikatny. Możesz też zrobić dla dziecka na słodko. A z mleka warto zrobić domowy jogurt - wystarczy termos, jeśli nie masz jogurtownicy

      Usuń